Marokańska zupa harira

Zima to czas, kiedy mam straszną ochotę na sycące, rozgrzewające zupy. Długo szukałam inspiracji, przepisu na zupę nieco mniej tradycyjną, ciekawą, ale pyszną. I oto znalazłam – harirę. Ugotowałam i jadłam ją po raz pierwszy i jestem zachwycona. Zupa jest przepyszna, smaki idealnie pasują, wszystko tutaj „gra”. Publikuję przepis, bo niebawem ugotuję ją kolejny raz – zupa wskakuje na listę moich ulubionych. Znacie ją, jedliście? Przepis upolowałam na przesympatycznej stronie [Zakochane w zupach]. Polecam!

Składniki:

ciecierzyca – puszka konserwowej albo szklanka namoczonej

soczewica (czerwona albo zielona) – pół szklanki

cebula – 1 sztuka

pietruszka – pęczek

przecier pomidorowy – 0,5 l – 0,8 l

koncentrat pomidorowy – łyżka albo dwie

mięso wołowe – 30 – 40 dag

marchewka – 1 sztuka

bulion – dwie szklanki

+sól, pieprz, kumin, kurkuma, imbir, cynamon, odrobina chilli

Sposób wykonania:

Wołowinę kroimy w niewielką kostkę. W garnku rozgrzewamy olej, obsmażamy mięso. Dodajemy do niego cebulę i jeszcze chwilę smażymy. Całość zalewamy bulionem, dolewamy przecier pomidorowy i dusimy na niewielkim ogniu, około 1,5-2 godziny, do czasu aż wołowina będzie miękka. Pół godziny przed końcem gotowania dodajemy soczewicę i ciecierzycę oraz koncentrat pomidorowy. Dorzucamy także marchewkę pokrojoną w kostkę. Na końcu doprawiamy zupę i wrzucamy posiekaną natkę pietruszki.

Smacznego!

Przepis zmodyfikowałam. Można też dodać kolendrę i szafran.

IMG_1347

IMG_1353

IMG_1357

IMG_1363

Reklamy

Sałatka z winogronami i serem pleśniowym

Muszę przyznać, że jestem bardzo ciekawa, czy tak jak przypuszczam, pod tym postem zobaczę mnóstwo komentarzy o treści „fuuuuuj” albo „nie moje smaki”. Oczywiście szanuję to – każdy lubi co innego. Może jednak znajdą się fani takich połączeń? Muszę powiedzieć, że osobiście bardzo lubię sałatkę z winogronami i serem pleśniowym. Tym razem dodałam do niej uprażony słonecznik, ale orzechy włoskie pasują znacznie lepiej. Szybka, smaczna i pożywna sałatka, polecam.

Składniki:

sałata lodowa – garść

rukola albo roszponka – garść

winogrona jasne – 8-10 „kulek”

winogrona ciemne – 8-10 „kulek” (u mnie brak, akurat nie miałam)

ser Lazur Błękitny – ilość wedle uznania

+uprażone orzechy włoskie, ewentualnie uprażony słonecznik

+sos winegret: oliwa z oliwek, odrobina soku z cytryny, łyżeczka musztardy, sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Na samym początku mieszamy ze sobą wszystkie składniki na sos. Sałaty wykładamy na salaterkę. Każdy owoc winogrona przekrawamy na pół i usuwamy pestki. Dodajemy je do sałaty. Ser kroimy w nieco większą kostkę. Całość posypujemy uprażonymi orzechami i polewamy sosem winegret.

Smacznego!

IMG_1328

IMG_1335

Konfitura z czerwonej cebuli

Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem przyrządzenia takiej właśnie konfitury. Miałam okazję jeść ją wielokrotnie – najczęściej w towarzystwie serów albo wędlin, pasztetów. Kocham cebulę więc nic dziwnego, że i taka konfitura bardzo mi zasmakowała. Nareszcie mi się udało i zrobiłam swoją. I wiecie co? Ponownie sprawdziło się to, że zrobione samemu, jest najlepsze.

Skorzystałam z receptury Elizy z WhitePlate [LINK]

Moja cebula ma nieco jaśniejszy kolor, ponieważ podlałam ją białym winem. W smaku nie ma żadnej różnicy, ale jeśli zależy Wam na ciemniejszym kolorze konfitury – użyjcie czerwonego wina.

Składniki:

czerwona cebula – 5 sztuk (obrane, posiekane w piórka)

brązowy cukier – 3 łyżki

wino (białe albo czerwone) – 100 ml albo trochę więcej

+oliwa z oliwek, granulowany czosnek /1 łyżeczka/, woda, liście laurowe /3 sztuki/, sok z połówki cytryny, ocet balsamiczny /4 łyżki/, sól, pieprz

Sposób wykonania:

Oliwę rozgrzewamy w garnku albo w nieco głębszej patelni. Dodajemy cebulę i dusimy na najmniejszym ogniu przez około 20 min., do czasu, aż cebula zmięknie. Dodajemy brązowy cukier, jeszcze chwilę dusimy. Następnie dorzucamy czosnek, liście laurowe, dolewamy wino i wodę. Dusimy na małym ogniu, aż woda wyparuje, a cebula będzie bardzo miękka (około 40-50 minut). Całość doprawiamy sokiem z cytryny, octem balsamicznym, solą, pieprzem. Zdejmujemy z ognia, wyciągamy liście laurowe, a cebulę przekładamy do słoiczka. Taka cebula świetnie sprawdzi się jako element tzw. „deski serów” albo „deski wędlin”.

Smacznego!

IMG_1264

IMG_1267

 

IMG_1275

Pęczotto meksykańskie z kurczakiem i fasolą

Listopad to czas, kiedy znowu mamy ochotę na dania konkretne i takie, które dają uczucie sytości i rozgrzewają. Chwilowo przestałam myśleć o lekkich sałatkach, a chętniej zjem zupę albo gulasz. Taki mamy czas, to naturalne. Pęczotto jest bardzo szybkie w przygotowaniu. Miałam usmażonego kurczaka i ugotowany pęczak – wystarczyła chwila, żeby powstało pyszne danie.

Składniki:

ugotowana kasza pęczak – pół szklanki

pierś z kurczaka (pokrojona w kostkę, usmażona) – pojedyncza lub podwójna

pomidor malinowy – 1 sztuka

czerwona fasola – garść

cebula – pół lub jedna mała

białe, półwytrawne wino – dwie łyżki (opcjonalnie)

+oliwa z oliwek, sól, pieprz, oregano, szczypta ostrej papryki

+do podania: starty ser żółty

Sposób przygotowania:

Cebulę kroimy w kostkę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Dodajemy pokrojonego w kostkę pomidora. Dosypujemy do tego pęczak i czekamy aż pomidor odparuje. Całość podlewamy też odrobiną wina. Następnie dodajemy odcedzoną z zalewy czerwoną fasolę i kurczaka. Całość jeszcze chwilę gotujemy na niewielkim ogniu. Pęczotto doprawiamy solą, pieprzem, dodajemy też oregano i odrobinę ostrej papryki. Gotowe! Danie posypujemy startym, żółtym serem.

Smacznego!

Inspirowałam się niezawodną Kwestią Smaku [LINK]

IMG_1242

IMG_1250

Domowy sok z rokitnika

W prezencie dostałam rokitnik. Bardzo lubię takie prezenty. Każdy ma swoje wariactwa – ja uwielbiam dostawać jedzenie. To dla mnie najmilsze podarunki. Taka moja przypadłość. Rokitnika wcześniej kompletnie nie znałam. Okazało się, że można przyrządzić z niego wspaniały sok do herbaty. Ma cierpki, kwaskowaty smak i idealnie pasuje do herbaty z miodem. Za pomarańczowe pestkowce i recepturę bardzo dziękuję koleżance Kasi. A Wy, co przygotowujecie z rokitnika? Pochwalcie się, jestem ciekawa.

Składniki:

rokitnik – pół szklanki

skórka pomarańczowa – trochę, wedle uznania

cukier – dwie łyżki

woda – odrobina

Sposób przygotowania:

Owoce rokitnika rozgniatamy (łyżką albo tym, co mamy pod ręką). Następnie go płuczemy, zalewamy odrobiną wody (tak, żeby przykryła owoce). Całość gotujemy 10-15 minut. Po tym czasie przecedzamy go przez sito i przekładamy do drugiego garnka. Dodajemy skórkę pomarańczową i cukier, ponownie gotujemy przez około 10 minut. Znów przelewamy przez sito i sok gotowy.

IMG_1221

IMG_1226

IMG_1231

IMG_1232

Pieczona fioletowa marchewka

O fioletowej marchewce dowiedziałam się przez przypadek – zobaczyłam ją na jednym ze straganów i odeszłam porządnie zdziwiona. Poczytałam trochę w Internecie i okazało się, że taka marchewka naprawdę istnieje. Nazywana jest też zamiennie czarną marchwią. I okazuje się, że ta oto czarna marchew została wyparta przez pomarańczową i wszyscy o niej zapomnieli. I co ciekawe, zawiera 40% beta-karotenu więcej niż marchewka pomarańczowa. Jest smaczna i zdrowa, a na dodatek zafarbowała moje dłonie na piękny, fioletowy kolor.

Składniki:

marchew fioletowa / czarna – 1 kg

+sól, pieprz, oliwa z oliwek

+opcjonalnie: ser feta, słonecznik albo sezam

Sposób wykonania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Marchewkę obieramy (najlepiej w rękawiczkach ochronnych) i kroimy w nieco większe słupki. Wykładamy ją na blachę, na papier do pieczenia. Marchewkę solimy, pieprzymy i skrapiamy oliwą. Pieczemy około pół godziny. Pod koniec pieczenia możemy dodać fetę, słonecznik albo inne dodatki. Gotowe!

Smacznego!

Znaliście marchew o takim sympatycznym kolorze? 

IMG_1167

IMG_1169

IMG_1210

IMG_1217

Dynia makaronowa!

Sezon na rozmaite dynie trwa w najlepsze. Lubię ten czas, bo uwielbiam dynię. Do tej pory przygotowywałam dania z dynią hokkaido, dynią muszkatołową i piżmową. Moim tegorocznym odkryciem jest dynia makaronowa. Nie wiem jak to się stało, że nigdy o niej nie słyszałam i nigdy jej nie jadłam?! Dzięki mojej Mamie to się zmieniło, za co bardzo jej dziękuję. Osoby, które od dawna znają ten rodzaj dyni zapewne pomyślą w tej chwili, że jestem nieźle zacofana w swoich odkryciach. Jeśli jednak znajdzie się ktoś, kto jeszcze nie dotarł do tej odmiany – gorąco polecam!

Składniki:

dynia makaronowa – 1 sztuka

+odrobina oliwy z oliwek, sól

Sposób wykonania:

Sprawa jest bardzo prosta. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Dynię myjemy i kroimy na pół. Usuwamy pestki. Dyni nie obieramy ze skórki. Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, układamy dwie połówki dyni. Solimy je i skrapiamy odrobiną oliwy. Pieczemy około 45 min. Po wyciągnięciu z piekarnika, najzwyczajniej w świecie „skrobiemy” miąższ (robiłam to za pomocą widelca), który dzieli się na setki drobnych włókien. Teraz możemy wykorzystać go na milion sposobów.

Można zaserwować go jako makaron, z dowolnym sosem. Można też wykorzystać go do sałatki, z oliwą.

Przyznam się, że kiedy piekłam pierwszą w swoim życiu dynię makaronową, było bardzo późno. Nie byłam głodna. Jednak po wyciągnięciu jej z piekarnika, kiedy zobaczyłam te czary, musiałam jej też spróbować. Ostatecznie zjadłam ćwiartkę dyni makaronowej przed spaniem. Spało się przednio.

Znacie tą dynię czy pierwszy raz o niej słyszycie? Napiszcie, jestem ciekawa.

Smacznego!

 

IMG_1135

IMG_1142

IMG_1146