Dodatki

Konfitura z czerwonej cebuli

Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem przyrządzenia takiej właśnie konfitury. Miałam okazję jeść ją wielokrotnie – najczęściej w towarzystwie serów albo wędlin, pasztetów. Kocham cebulę więc nic dziwnego, że i taka konfitura bardzo mi zasmakowała. Nareszcie mi się udało i zrobiłam swoją. I wiecie co? Ponownie sprawdziło się to, że zrobione samemu, jest najlepsze.

Skorzystałam z receptury Elizy z WhitePlate [LINK]

Moja cebula ma nieco jaśniejszy kolor, ponieważ podlałam ją białym winem. W smaku nie ma żadnej różnicy, ale jeśli zależy Wam na ciemniejszym kolorze konfitury – użyjcie czerwonego wina.

Składniki:

czerwona cebula – 5 sztuk (obrane, posiekane w piórka)

brązowy cukier – 3 łyżki

wino (białe albo czerwone) – 100 ml albo trochę więcej

+oliwa z oliwek, granulowany czosnek /1 łyżeczka/, woda, liście laurowe /3 sztuki/, sok z połówki cytryny, ocet balsamiczny /4 łyżki/, sól, pieprz

Sposób wykonania:

Oliwę rozgrzewamy w garnku albo w nieco głębszej patelni. Dodajemy cebulę i dusimy na najmniejszym ogniu przez około 20 min., do czasu, aż cebula zmięknie. Dodajemy brązowy cukier, jeszcze chwilę dusimy. Następnie dorzucamy czosnek, liście laurowe, dolewamy wino i wodę. Dusimy na małym ogniu, aż woda wyparuje, a cebula będzie bardzo miękka (około 40-50 minut). Całość doprawiamy sokiem z cytryny, octem balsamicznym, solą, pieprzem. Zdejmujemy z ognia, wyciągamy liście laurowe, a cebulę przekładamy do słoiczka. Taka cebula świetnie sprawdzi się jako element tzw. „deski serów” albo „deski wędlin”.

Smacznego!

IMG_1264

IMG_1267

 

IMG_1275

Reklamy

Domowy sok z rokitnika

W prezencie dostałam rokitnik. Bardzo lubię takie prezenty. Każdy ma swoje wariactwa – ja uwielbiam dostawać jedzenie. To dla mnie najmilsze podarunki. Taka moja przypadłość. Rokitnika wcześniej kompletnie nie znałam. Okazało się, że można przyrządzić z niego wspaniały sok do herbaty. Ma cierpki, kwaskowaty smak i idealnie pasuje do herbaty z miodem. Za pomarańczowe pestkowce i recepturę bardzo dziękuję koleżance Kasi. A Wy, co przygotowujecie z rokitnika? Pochwalcie się, jestem ciekawa.

Składniki:

rokitnik – pół szklanki

skórka pomarańczowa – trochę, wedle uznania

cukier – dwie łyżki

woda – odrobina

Sposób przygotowania:

Owoce rokitnika rozgniatamy (łyżką albo tym, co mamy pod ręką). Następnie go płuczemy, zalewamy odrobiną wody (tak, żeby przykryła owoce). Całość gotujemy 10-15 minut. Po tym czasie przecedzamy go przez sito i przekładamy do drugiego garnka. Dodajemy skórkę pomarańczową i cukier, ponownie gotujemy przez około 10 minut. Znów przelewamy przez sito i sok gotowy.

IMG_1221

IMG_1226

IMG_1231

IMG_1232

Pieczona fioletowa marchewka

O fioletowej marchewce dowiedziałam się przez przypadek – zobaczyłam ją na jednym ze straganów i odeszłam porządnie zdziwiona. Poczytałam trochę w Internecie i okazało się, że taka marchewka naprawdę istnieje. Nazywana jest też zamiennie czarną marchwią. I okazuje się, że ta oto czarna marchew została wyparta przez pomarańczową i wszyscy o niej zapomnieli. I co ciekawe, zawiera 40% beta-karotenu więcej niż marchewka pomarańczowa. Jest smaczna i zdrowa, a na dodatek zafarbowała moje dłonie na piękny, fioletowy kolor.

Składniki:

marchew fioletowa / czarna – 1 kg

+sól, pieprz, oliwa z oliwek

+opcjonalnie: ser feta, słonecznik albo sezam

Sposób wykonania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Marchewkę obieramy (najlepiej w rękawiczkach ochronnych) i kroimy w nieco większe słupki. Wykładamy ją na blachę, na papier do pieczenia. Marchewkę solimy, pieprzymy i skrapiamy oliwą. Pieczemy około pół godziny. Pod koniec pieczenia możemy dodać fetę, słonecznik albo inne dodatki. Gotowe!

Smacznego!

Znaliście marchew o takim sympatycznym kolorze? 

IMG_1167

IMG_1169

IMG_1210

IMG_1217

Dynia makaronowa!

Sezon na rozmaite dynie trwa w najlepsze. Lubię ten czas, bo uwielbiam dynię. Do tej pory przygotowywałam dania z dynią hokkaido, dynią muszkatołową i piżmową. Moim tegorocznym odkryciem jest dynia makaronowa. Nie wiem jak to się stało, że nigdy o niej nie słyszałam i nigdy jej nie jadłam?! Dzięki mojej Mamie to się zmieniło, za co bardzo jej dziękuję. Osoby, które od dawna znają ten rodzaj dyni zapewne pomyślą w tej chwili, że jestem nieźle zacofana w swoich odkryciach. Jeśli jednak znajdzie się ktoś, kto jeszcze nie dotarł do tej odmiany – gorąco polecam!

Składniki:

dynia makaronowa – 1 sztuka

+odrobina oliwy z oliwek, sól

Sposób wykonania:

Sprawa jest bardzo prosta. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Dynię myjemy i kroimy na pół. Usuwamy pestki. Dyni nie obieramy ze skórki. Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, układamy dwie połówki dyni. Solimy je i skrapiamy odrobiną oliwy. Pieczemy około 45 min. Po wyciągnięciu z piekarnika, najzwyczajniej w świecie „skrobiemy” miąższ (robiłam to za pomocą widelca), który dzieli się na setki drobnych włókien. Teraz możemy wykorzystać go na milion sposobów.

Można zaserwować go jako makaron, z dowolnym sosem. Można też wykorzystać go do sałatki, z oliwą.

Przyznam się, że kiedy piekłam pierwszą w swoim życiu dynię makaronową, było bardzo późno. Nie byłam głodna. Jednak po wyciągnięciu jej z piekarnika, kiedy zobaczyłam te czary, musiałam jej też spróbować. Ostatecznie zjadłam ćwiartkę dyni makaronowej przed spaniem. Spało się przednio.

Znacie tą dynię czy pierwszy raz o niej słyszycie? Napiszcie, jestem ciekawa.

Smacznego!

 

IMG_1135

IMG_1142

IMG_1146

Pieczona dynia z fetą i słonecznikiem

Sierpniowe po południa pachną już jesienią. A jeśli ona jest już blisko, to czas również na dynie. Dostałam wspaniały prezent – dynie hokkaido prosto z działki – ekologiczne, bez żadnych nawozów i polepszaczy. Dla mnie to najpiękniejszy prezent. Pomyślałam, że nie zrobię z niej zupy – o nie, nie tym razem. Pieczona dynia z fetą i słonecznikiem smakuje wspaniale – może być dodatkiem do obiadu, może być samodzielną przekąską – na ciepło i na zimno. Są chętni? Na zachętę napiszę, że po pierwszym zjedzonym kawałku pomyślałam: „Rany, jakie to pyszne!”.

Składniki:

dynia hokkaido – 1 sztuka

ser feta – pół kostki

słonecznik – garść

+oliwa z oliwek, sól, pieprz

Sposób wykonania:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Dynię obieramy – czytałam, że można piec ze skórką, ja jednak ją obieram i piekę bez. Dynię kroimy na pół, odcinamy „końce”, potem kroimy ją na „półksiężyce”, usuwamy miąższ i kroimy w nieco większą kostkę. Tak przygotowaną dynię wykładamy na papier do pieczenia i na blaszce wsuwamy do piekarnika. Całość skrapiamy oliwą z oliwek. Dynię pieczemy około 35 minut. Pod koniec pieczenia wysuwamy blachę i dodajemy pokruszoną fetę i słonecznik, solimy, pieprzymy. Zapiekamy jeszcze chwilę. Gotowe!

Smacznego!

Wybaczcie jakość zdjęć, ale jak się domyślacie – pichciłam po nocach!

IMG_1104

IMG_1113

Szparagi w szynce parmeńskiej

I przyszedł maj. Pogoda jest zaskakująco nieciekawa, ale na szczęście można już kupić szparagi. Przekąska złożona w zasadzie z dwóch / trzech składników jest wspaniała. Tak jak to często bywa – w prostocie siła. Szparagi są jędrne i podpieczone – przepyszne. I potwierdziło się to, że nie ma nic gorszego niż rozmemłane, rozgotowane szparagi. Te są cudne, takie jak powinny być. Zapraszam.

Składniki:

zielone szparagi – pęczek

szynka parmeńska – 6-7 plasterków

starty, twardy ser do posypania (opcjonalnie) – dwie łyżki

+ oliwa z oliwek

Sposób wykonania:

Szparagi płuczemy, odłamujemy twarde końce (same się złamią). Łodygi wrzucamy na wrzącą wodę i gotujemy 1 – 1,5 minuty. Nie dłużej. Odcedzamy i chłodzimy zimną wodą. Szparagi zawijamy w plasterki szynki. Główki szparagów smarujemy odrobiną oliwy. Szparagi wykładamy na folię aluminiową i zapiekamy w piekarniku – 200 stopni, 10 minut. Jeśli chcemy, pod koniec pieczenia możemy posypać szparagi startym serem. Jeśli o mnie chodzi – nie posypałam (bo nie miałam) i też były cudne.

Smacznego!

IMG_0591

IMG_0596

IMG_0598

Rolada mięsno-serowa

Sylwester i Nowy Rok to idealny czas na nowe dania, a szczególnie na nowe przekąski. Rolada mięsno-serowa jest przepyszna. Nigdy takiej nie jadłam. Jest idealna do kanapek albo jako małe co nieco podczas spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Po raz kolejny przepis dostałam od koleżanki Kasi i po raz kolejny był to strzał w dziesiątkę. Korzystanie z takich przepisów to czysta przyjemność, a o jedzeniu tych smakołyków już nie wspominam. Pycha.

Uwaga: Z podanych składników rolada będzie miała więcej sera niż mięsa i tak być powinno. W mojej jest więcej mięsa, ponieważ w dniu przygotowań zorientowałam się, że nie mam 60 dag sera, ale 40 dag sera, a do tego przemiła sprzedawczyni na Hali Targowej zmieliła mi trochę więcej łopatki niż chciałam.

Składniki:

ser żółty – 60 dag

jajka – 3 sztuki

majonez – pół słoika

mięso mielone (u mnie łopatka) – 60 dag

czosnek – 4 ząbki

kajzerka – jedna cała i pół (1,5 bułki)

+sól, pieprz

Sposób wykonania:

Ser trzemy na tarce o dużych oczkach. Do niego wbijamy dwa jajka i dodajemy majonez, mieszamy. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wylewamy przygotowaną masę. Całość zapiekamy przez około 20 min., do czasu aż ser roztopi się i utworzy jednolity placek. Do mięsa mielonego dodajemy czosnek, przyprawy, namoczoną bułkę i jajko.Mieszamy i mięsną warstwę wykładamy równomiernie na zimny placek serowy. Całość zwijamy w rulon i owijamy folią aluminiową. Roladę wkładamy do keksówki i pieczemy 1,5 godziny w 180 stopniach. Ważne: rolady nie wyciągamy, nie odpakowujemy i nie dotykamy, dopóki zupełnie nie wystygnie.

Smacznego!

img_0478

img_0484

img_0487

img_0499